czwartek, 13 sierpnia 2026

CZY POTRAFISZ BYĆ ŁAGODNY, KIEDY KTOŚ RANI?


Łagodność nie jest słabością.

Jest siłą, która nie potrzebuje krzyczeć.

Łagodność jest czymś, czego można się nauczyć.

W codziennych rozmowach, w chwilach uniesienia, gdy ktoś wystawia naszą cierpliwość na próbę.

Możemy uczyć się odpowiadać spokojniej, słuchać uważniej, powstrzymywać się od wypowiadania słów, które mogłyby zranić.

Nie odpowiadajmy na zło złem.

Bycie łagodnym to potrafić postawić granice bez krzyku.

Powiedzieć „nie”, nie wzbudzając w drugim człowieku poczucia winy.

Umieć odejść bez nienawiści.

I potrafić kochać bez potrzeby zwycięstwa. 


"UCZCIE SIĘ ODE MNIE, BO JESTEM CICHY I POKORNEGO SERCA" (Mt11,29)





 

czwartek, 6 sierpnia 2026

PRZEZ WIĘKSZOŚĆ ŻYCIA CHCIAŁAM TYLKO JEDNEGO — ŻEBY KTOŚ MNIE WYBRAŁ.


Przez większość życia czułam się niechciana i niekochana. 

To poczucie towarzyszyło mi najpierw w domu, później w szkole, a z czasem także w relacjach z mężczyznami. 

Zakochiwałam się, lecz moje uczucia często pozostawały bez odpowiedzi. 

Kiedy jako nastolatka byłam w związku, doświadczałam zdrady. 

Wybaczałam, wierząc, że każdy zasługuje na drugą szansę. 

Niestety po drugiej przychodziła trzecia, a potem kolejna... 

Z każdym takim doświadczeniem coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że nie jestem warta miłości. 

Kiedyś ktoś powiedział mi: „W Bogu masz wszystko.” 

Przez długi czas nie rozumiałam tych słów. 

Brzmiały pięknie, ale wydawały się zbyt abstrakcyjne. 

Dziś, rozumiem ich sens. 

Bo tym wszystkim, czego tak naprawdę szukałam przez całe życie, była Miłość. 

Bóg jest Miłością. 

To oznacza, że nie muszę już zasługiwać na to, by ktoś mnie wybrał. 

Nie muszę udowadniać swojej wartości ani błagać o czyjąś uwagę. 

Jestem chciana. 

Jestem kochana. 

Jestem wybrana. 

Nie dlatego, że sobie na to zapracowałam, ale dlatego, że taka jest Boża Miłość. 

I świadomość tej prawdy zmieniła we mnie więcej, niż potrafię opisać.






 

sobota, 25 lipca 2026

CZY NARPAWDĘ WIESZ, CZEGO PRAGNIESZ?

 


„Czego pragniesz?” – pyta Jezus każdego z nas, wiedząc, że miłość jest cenniejsza niż życie.

„Nie wiesz, o co prosisz” – odpowiada, gdy egoistycznie wybieramy samych siebie, żyjąc w złudnej nadziei, że właśnie tam odnajdziemy szczęście.

Człowiek, stworzony przez Miłość, jest powołany do służby na rzecz miłości.

Myślę, że właśnie w tym tkwi tajemnica naszego szczęścia.

Podejmijmy trud, aby kochać.


„Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie, jak dla Pana, a nie dla ludzi.” (Kolosan 3,23)




wtorek, 23 czerwca 2026

KTOŚ POWIEDZIAŁ MI, ŻE MNIE NIE LUBI. I TO BYŁA JEDNA Z NAJLEPSZYCH RZECZY, JAKIE OSTATNIO USŁYSZAŁAM.



Ktoś powiedział mi ostatnio, że mnie nie lubi…

 

Nastąpiło zatrzymanie.

 

Zwolnienie blokady… :D

 

Ale tak na serio…

 

TAK.

 

Zatrzymałam się.

 

Co dziwne, w moim wnętrzu nie pojawił się ani ból, ani uraza.

 

A przecież również mam ego…

 

I wewnętrzne dziecko, które czasem krzyczy.

 

Miałam w sobie akceptację.

 

I ciekawość.

 

Pojawiło się pytanie: „Dlaczego”?

 

Staram się być przecież dobrym człowiekiem.

 

Może nie zawsze mi wychodzi, ale…

 

Staram się.

 

 

 „Bądźcie dla siebie nawzajem łagodni i miłosierni. Jedni drugim wybaczajcie...” (Ef 4,32)

 

  

„Uważajcie więc, jak postępujecie: nie jak niemądrzy, ale jako mądrzy”. (Ef 5,15)

 

  

„Z całą pokorą, delikatnością i cierpliwością znoście jedni drugich w miłości.” (Ef 4,2)

  

 

„Nie zwalczacie zła złem”. (Mt 5,39)

 

 

Nie jestem idealna.


Szczerze?

 

Daleko mi do idealności.

 

Nie znalazłam w sobie jednak niczego, co wskazywałoby, że chciałam tę osobę


świadomie i celowo zranić. 

 

Po prostu – byłam w jej przestrzeni.

 

Zrozumiałam wtedy dwie rzeczy:

 

1.       ZMIENIŁAM SIĘ

 

Praca ze sobą przyniosła owoce.

 

Przestałam w dużej mierze szukać miłości i akceptacji w oczach innych ludzi,


kosztem samej siebie.

 

Moje poczucie wartości stało się zdrowsze.


 

2.       SKORO JESTEŚMY DLA SIEBIE NAWZAJEM LUSTREM, TO NIE BYŁO O MNIE. BYŁO O TEJ OSOBIE. 


(Zachowanie drugiego człowieka nie definiuje Twojej wartości).


„Wilk będzie przebywał z owieczką, pantera ułoży się obok

 koźlęcia, ciele z lwem

 razem paść się będą, a mały chłopiec będzie je

 prowadził". ( Iz11,6).

 

Marzę o takim świecie.

 

Ale TU – na ziemi, jesteśmy uczniami w szkole życia.

 

Czeka nas wiele doświadczeń, również tych bolesnych.

 

Każdy ma swoje wyzwania i problemy, z którymi się mierzy. 

 

Czasem przygniatają one nas tak bardzo, że wołamy do Boga z prośbą o ratunek.

 

A gdy nie przychodzi od razu, wpadamy w rozpacz i zwątpienie.

 

Stawiamy wówczas pytanie o to, czy Bóg rzeczywiście istnieje?

  

  

W Księdze Daniela  możemy przeczytać historię trzech mężczyzn: Szadraka,

 Meszaka i Abed-Nega.

 

Król Nabuchodonozor nakazał wrzucić ich do pieca za to, że nie oddali

pokłonu bożkowi. 

 

Bez wątpienia, mieli więc problem.

 

Wszystko wskazywało na to, że stracą życie.

 

Ale wtem król zauważył:

  

„Przechadzali się oni wśród płomieni, śpiewali hymny

 Bogu i błogosławili Pana” (Dn 3,24)

  

„Widzę czterech ludzi rozwiązanych, przechadzających się

 wśród płomieni. Nie ponieśli żadnej szkody! Czwarty

 wyglądem przypomina anioła”. (Dn3,92)

 

Co to oznacza?

 

Jeżeli Bóg nie od razu wyciąga nas z ognia naszego cierpienia, jest w nim razem z nami.

 

Niech ta świadomość będzie dla nas pociechą.

 

Tych trzech młodzieńców, zamiast panikować, lamentować i szamotać się w

 poczuciu bezradności – spacerowali i śpiewali.

 

Ufali Panu.

 

Weszli do pieca związani, a wyszli z niego wolni.


Ta historia przypomina mi, jak ważne jest, by nie oddawać pokłonu swoim lękom,

 uzależnieniom, czy innym bożkom współczesnego świata.


Wierze, że gdy pozostaniemy blisko Boga, możemy przejść przez ten ogień i

zachować wewnętrzny pokój. 


2026 (Anna Jaśmina Mucha)
 


piątek, 19 czerwca 2026

WYCIĄGNIJ RĘKĘ

 

Czy chcesz coś zrobić, zrealizować?

Czy chcesz coś konkretnego w swoim życiu osiągnąć?

Więc…

„Wyciągnij rękę!”.  (Mt 12,13).


Z wiarą i z odwagą wyciągnij rękę po to, o co prosisz.

 

Według austriackiego psychiatry Alfreda Adlera:


„Na odwagę może się zdobyć tylko ten, kto czuje, że jest wartościowy”.


Zaś:


„Prawdziwe poczucie własnej wartości daje świadomość bycia przydatnym dla wspólnoty”.

 

Działając dla dobra innych ludzi, często zaczynamy czuć się potrzebni i wartościowi.

Na tej podstawie zyskujemy poczucie własnej wartości.

Pamiętajmy jednak, że nasza wartość duchowa jest niepodważalna!

Jesteśmy bowiem synami i córkami samego Boga, tworząc Ciało Chrystusa, którego On jest Głową.  


„Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was”? (1 Kor 3,16).


„Wy jesteście Ciałem Chrystusa, a każdy z was jest Jego częścią” (1 Kor 12,27).

 

Czasem nie trzeba nic robić…

Wystarczy po prostu BYĆ.

Już sama twoja obecność w życiu drugiego człowieka może stanowić dla niego nieodzowną wartość i błogosławieństwo.  

Być może jesteś dla kogoś światłem…

I cytując dalej Adlera:


„Zamiast zastanawiać się nad sobą przez pryzmat działań, najpierw trzeba siebie zaakceptować na poziomie samego istnienia”.


A po wyciągnięciu ręki nie bądźmy niecierpliwi…


„Nie pytaj, jakie będą żniwa, lecz upraw pole i proś Boga o błogosławieństwo”. (przysłowie rosyjskie).


Pracuj.

Siej.

Z ufnością, że plon wzejdzie we właściwym czasie. 



© Anna Jaśmina Mucha


czwartek, 18 czerwca 2026

UKRYTY SKARB


Biblijny skarb ukryty w doświadczeniach i w ciszy własnego serca.

Odkrywamy go w modlitwie — w czasie spędzanym na rozmowie z Bogiem.

Tym skarbem jest....

Mądrość.

Mądry człowiek przez całe swoje życie pozostaje uczniem.

I wcale nie chodzi tu o wiedzę z książek.

Ani o coś, co pojawia się nagle — jak za pstryknięciem palca czy dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Mądrość przychodzi stopniowo.

🌿Z wiekiem.

🌿Z doświadczeniem.

🌿Z intencją.

Czasem odnajdujemy ją w cierpieniu.

Bo każdy z nas niesie swój własny krzyż - osobistą karmę.

Mądrość to umiejętność zatrzymania się.

To odwaga powiedzenia „NIE”, gdy inni wokół mówią „TAK”.

To rezygnacja z udowadniania własnej racji na rzecz relacji.

To wypowiedziane na głos: „Przepraszam”, gdy popełniliśmy błąd.

To życie w zgodzie z wyznawanymi wartościami.

Mądrość jest tarczą ochronną dobrego człowieka.

Działa niczym radar — ostrzega przed manipulacjami, złymi zamiarami innych ludzi i zgubną pokusą.

Przed symboliczną: „obcą kobietą”.

Mądrość to Miłość.

Ale Mądrość nie przychodzi sama.

Trzeba jej szukać jak ukrytego skarbu.


© Anna Jaśmina Mucha



DZIEL SIĘ CHLEBEM

 

„Gdy w czasie żniw będziecie żąć zboże na waszej ziemi, nie będziesz go żął aż do samego skraju pola i nie będziesz zbierał kłosów pozostałych po żniwach. Zostawisz je dla ubogiego i cudzoziemca”.  (Kpł 23,22)



„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”.


Mówimy, odmawiając modlitwę, której Jezus nauczył swoich uczniów. 

Tylko czym jest ten chleb?

Czy tylko wypiekiem?

Mieszaniną mąki, wody i drożdży? 

Choć mojej świętej pamięci babcia zawsze mawiała, że chleb zrobiony na drożdżach to nie chleb. 

W moim odczuciu tym "chlebem" są dobra i wartości zaspokajające nasze prawdziwe potrzeby.

Kiedyś myślała, że wystarczy chcieć.

Bo przecież Bóg wie, czego potrzebuję.

Przecież czytałam nie raz:


„Wasz Ojciec wie, czego potrzebujecie, zanim Go poprosicie” (Mt 6,8)



Więc milczałam.


I często nic się nie działo.


Nie było zmiany, nawet przysłowiowego światełka w tunelu.


Ale pewnego dnia pojawiło się we mnie pytanie:


„Ale dlaczego ty o to nie prosisz”?


No jak to „dlaczego”?


Bo Bóg przecież wie!


„Dlaczego o to nie prosisz”?


- Jak to "dlaczego"? Przecież Bóg wie...


A jednak to pytanie nie dawało mi spokoju.

To był ten moment, kiedy potrzebowałam zatrzymać się i zajrzeć w siebie głębiej.  


Nie będę zdradzać, co wtedy zapisałam na kartce...


Ale jedno wiem na pewno:


Odpowiedź każdy z nas nosi w sobie.


Trzeba tylko zadać pytanie - w ciszy własnego serca i umysłu. 

Emmet Fox w książce „Pomyśl a będzie ci dane” pisze:



„Aby otrzymać (…) rzeczy, musimy się o nie upomnieć (…) i musimy uznać Boga i tylko Boga jako Źródło wszelkiego dobra”.



To taka dygresja...


Bo nie o zdobywaniu chleba chciałam dzisiaj pisać.


„Gdy wejdziecie do ziemi, którą wam daje i w czasie żniw będziecie zbierać jej plony, to pierwszy snop z waszych zbiorów przyniesiecie kapłanowi”. (Kpł 23, 10)



W Piśmie Świętym czytamy o dziesięcinie, która z czasem przybrała formę obowiązku. 

Dziś tego przymusu już nie ma, ale w nas często pozostaje niechęć do dzielenia się tym, co mamy. 

A przecież w Nowym Testamencie uczymy się czegoś więcej: By dawać dobrowolnie. 

Z serca. 


 „Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawce miłuje Bóg (2 Kor 9,7)



W książce: „Sztuka mówienia NIE” czytamy: 


„Musimy dawać zgodnie z nakazami naszego serca i nie powinniśmy przeoczyć momentu, w którym dawanie z miłości staje się dawaniem z musu”.



Zatem...

Dzielmy się naszym "chlebem"  na tyle, na ile czujemy, że płynie to z serca.

Ale przede wszystkim...

Po prostu się dzielmy. 

© Anna Jaśmina Mucha





CZY POTRAFISZ BYĆ ŁAGODNY, KIEDY KTOŚ RANI?

Łagodność nie jest słabością. Jest siłą, która nie potrzebuje krzyczeć. Łagodność jest czymś, czego można się nauczyć. W codziennych r...